Naród polski – od zdobywców Moskwy do Meksykanów Europy.

               Oglądając, dosłownie przed chwilą, film Paolo Sorretina pt. „La grande bellezza” pol. „Wielkie piękno”, natrafiłem na wątek Polek, które są zestawione do poziomu towaru w sklepie. Sklepem tym był dom publiczny, gdzie córka kierownika hali pyta podstarzałego głównego bohatera: „Szukasz dziewczyny? Mamy Polki”. Dalsze zgłębianie się w fabułę nie ma sensu. Tym, co mnie dotknęło, uraziło, jako Polaka, ale także skłoniło do przemyśleń i napisania tego artykułu, było pytanie, które pojawiło się w mojej głowie. Brzmiało ono: Co się stało? Proste pytanie, a odpowiedź? Odpowiedź jest materiałem na pracę, co najmniej, doktorską, jednakże w tym artykule, chciałbym podzielić się moimi przemyśleniami na ten temat. Czy uda mi się to zrobić dość komplementarnie, by wyczerpać temat? Wątpię. W każdym razie, przybliżę mój pogląd na sprawę najszczerzej i najdokładniej, na ile mogę sobie pozwolić. Zapraszam do lektury.

                Zacznijmy od tego, kim byliśmy, jako naród w przeszłości. Jako patriota i człowiek, który przez ogromną większość czasu jest dumny z bycia Polakiem, żyję historią, bowiem dumny mogę być z dokonań naszych przodków. Ludzi wielkich, odważnych, niezmordowanych w dążeniach, ludzi oddających życie dla Polski. Wróćmy jednak do samej historii naszej ojczyzny. Jesteśmy krajem położonym między dwoma mocarstwami, tak było, jest i prawdopodobnie będzie. Mimo tego faktu, jako jedyni zdobyliśmy Moskwę i zatrzymaliśmy najazd bolszewików na Europę. Choćby te dwa fakty pokazują, do czego zdolni jesteśmy (byliśmy?) jako naród. Nie mam zamiaru opisywać dokładnie historii, bo nie o tym chcę pisać w tym tekście. Przytoczyłem zatem dwa wydarzenia historyczne, które dla innych wydałyby się niemożliwe. Nasza waleczność i zawziętość militarna jest zresztą znana nie od dziś, na całym świecie. Z historii możemy być dumni, zawsze wierni sobie, postępowaliśmy zgodnie z sumieniem i naszą tradycją. Nikt nie może nazwać Polaków i Polski jako kraju mordercami, zbrodniarzami czy brutalnymi imperialistami, w przeciwieństwie do Niemiec, Francji, Rosji czy Wielkiej Brytanii. Cóż zatem się stało, że teraz jest, jak jest? Co stało się z tym narodem, który przeobraził się w Meksykanów Europy?

                Niestety opracowywana przez Brytyjczyków w 1945 roku operacja „Unthinkable” mająca na celu wyprzeć, poprzez działania zbrojne, sowietów co najmniej do linii łączącej Gdańsk z Wrocławiem, nie została wprowadzona w życie ze względu na przeważające siły zbrojne ZSRR i kilka czynników społeczno-politycznych. Polska stała się wasalem sowieckiego okupanta, wraz z NRD, którego zachodnia granica podzieliła Europę żelazną kurtyną na wolną i zniewoloną. W trakcie IIWŚ ci sami sowieci wymordowali w Katyniu nasze elity – profesorów, oficerów, artystów i księży. Wszystkie jednostki, które mogłyby obudzić polskiego ducha patriotyzmu w narodzie. Pod koniec wojny – Powstanie Warszawskie, któremu sowieci przyglądali się zza Wisły, czekając na jego wykrwawienie. Kolejne straty Polaków. Następnie przejęcie kontroli i wprowadzenie realnego socjalizmu do Polski na niecałe 50 lat.

                Po wojnie, bez elit intelektualnych i duchowych, z resztkami patriotycznych bojówek Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych, które to zostały okrzyknięte przez sowiecką propagandę „zaplutymi karłami reakcji”, współpracującymi z nazistami na szkodę Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, zostaliśmy z niczym. Patriotów mordowano, socjalizm się pogłębiał i wzmacniał fundamenty. Staliśmy się krajem robotników, mentalnie więzionych niewolników, którzy to mimo pragnienia wolności, nie mogli nic zrobić wobec miażdżącego aparatu państwowego, pełnego bolszewickich fanatyków pokroju Jaruzelskiego.

                Pod koniec lat osiemdziesiątych nadzieje na wolność były coraz bardziej osiągalne. Okrągły stół, gdzie zasiedli razem komuniści wraz ze związkowcami dążącymi do zarejestrowania Solidarności przez sąd. Tutaj rozegrało się decydujące starcie, które to wpłynęło na nasze życie bardziej, niż mogłoby się to wydawać. Starcie, którego skutki odczuwamy do chwili obecnej. Mało tego, będziemy odczuwać je przez wiele następnych lat. Jedną z niewielu postaci, które nie sprzedały wtedy Polski był śp. Lech Kaczyński, którego to „koledzy” taplali swoje ręce w łajnie, poklepując po plecach Kiszczaka czy Kwaśniewskiego. Zamiast rozprawy z mordercami, przybili z nimi ugodę, która rujnuje nasz kraj do tej pory. Jaruzelski, Kiszczak otrzymują po 8000zł emerytury, podczas, gdy prawdziwi patrioci z Armii Krajowej dostają marne grosze w okolicach najniższej krajowej. Kto zatem śmie nazywać ten kraj WOLNĄ Polską?! Zamiast rozprawić się z mordercami, są oni aktywni w życiu społeczno-politycznym do chwili obecnej. Pseudo-solidarnościowy Michnik? Jego brat był sędzią wysyłającym AK-owców na śmierć. Wiemy już, dlaczego tak łatwo klepał Kwaśniewskiego po plecach i krzyczał do dziennikarzy „Odpierdolcie się od generała (Jaruzelskiego przyp. B.L.)”.

                Zamiast rozprawy, mamy komunistów w sejmie. Wprowadzili oni wespół ze sprzedawczykami Solidarności twór zwany kapitalizmem społecznym, w którym to pracujemy, jak w systemie kapitalistycznym, lecz nic z tego nie mamy, bo państwo obdziera nas, jak za czasów socjalizmu. Dlatego też na „kartce od wypłaty” widzicie 2500 brutto, a dostajecie 1800 netto, następnie kolejne 23% zabierane jest Wam przez podatek VAT, kolejne kilkadziesiąt procent to akcyzy na paliwo oraz artykuły alkoholowe i tytoniowe. Podatki od darowizny, od wygranej, od powietrza, ba, były nawet propozycje opodatkowania deszczówki! Po raz kolejny zostaliśmy sprzedani.

                Cóż zatem robić? Wyjeżdżać! Tak pomyślały przed paroma laty 2 miliony Polaków, którzy za chlebem wyjechali do świeżo otwartych granic Niemiec, Anglii czy Irlandii. Tam za najgorszą pracę otrzymywali dużo więcej pieniędzy, niż u siebie w kraju. Pracę wykonujemy dobrze, to nasza cecha narodowa. Zdają sobie z tego sprawę obcokrajowcy, którzy chętnie zatrudniali pracowitych Polaków. Łatka została przyszyta. Ze znikomą wiedzą o naszym kraju, wyrabiając sobie opinię na pracach wykonywanych przez Polaków, staliśmy się Meksykanami Europy. Ludźmi pracowitymi, pracującymi za stawki niższe, niż rodowici Anglicy, Niemcy etc. Czy to źle spytacie? Dla pracujących, uczciwych ludzi – NIE. Zarabiają godnie i uczciwie, a następnie przywożą pieniądze, by wydać je w ojczyźnie. Jednakże nie rozchodzi się o to. Dlaczego nie walczymy, jak niegdyś nasi przodkowie, by nie trzeba było wyjeżdżać za granicę do pracy? Gdzie zginął duch naszego narodu, który pod wpływem nacisku potrafił krzyknąć BASTA! i wyruszyć na ulice? Czy tak bardzo nijacy i przeciętni się staliśmy? Czy naprawdę musimy się godzić na wykonywanie najłatwiejszych prac za granicą, zamiast walczyć o godne życie w ojczyźnie? Czy tylko ograniczenie Internetu (ACTA) potrafi wywołać bunt i protesty? Czy Internet jest ważniejszy od godnych zarobków i komfortowego życia? Na te pytania musicie odpowiedzieć sobie samodzielnie. Przygnębiająca rzeczywistość pełna bezrobocia, zawiedzionych nadziei, zagubionych w nowych realiach ludzi, a także złości i smutku życia codziennego rozlała się po Polsce, jednakże nie wzbudzając wystarczającej nienawiści, nie uruchamiając sił ukrytych niegdyś w naszej naturze, nie wymuszając chęci zmian. Czy te 50 lat socjalizmu zabiło naszego ducha narodu?

Na koniec słowa zagorzałego wroga polskości Otto von Bismarcka, które mam nadzieję nie spełnią się ostatecznie: Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą.”

 

Reklamy


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s