Wolność – droga do anarchii czy prawo każdego człowieka?

Wolność – każdy wie, co to jest, a przynajmniej tak mu się wydaje. Każdy jej pragnie, a czasem nieświadomie nawet z niej rezygnuje. Czym jest wolność? Co człowiek dla niej poświęca, a dla jakich wartości ją poświęca? Jak powinna wyglądać wolność w kontekście społecznym? Jakie atrybuty powinny służyć jej obronie? Zapraszam do lektury…

Pojęcie wolności przez niektórych bywa źle rozumiane. Sądzą oni bowiem, że wolność to brak ograniczeń, robienie tego, na co ma się ochotę. Prawdziwie postrzegana wolność nie kończy się na wolności danej jednostki. Trzeba widzieć ją jako pojęcie w skali makro. Nie jesteśmy sami na świecie. Tutaj też pojawia się kolejny wątek – wolności zbiorowości. Co wyznacza granice? Jak daleko może posunąć się jednostka w swej wolności, będąc świadoma obecności innych? Odpowiedź jest bardzo prosta. Tak daleko, aż nie ogranicza wolności innego człowieka. Skracając: Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innej osoby. Niczym nie skrępowana wolność prowadzi do anarchii, w której jednostki mogą ograniczać czyjąś wolność np. przy użyciu szeroko rozumianej siły. Prawdziwa wolność w społeczeństwie musi być ograniczana prawem. Mogłoby się wydawać, że prawo będzie ograniczeniem tej wartości. Wrażenie te jest zdecydowanie mylne. Prawo jest stróżem wartości, który dba, by jedna osoba nie ograniczała wolności drugiej osobie, do czego mogłoby dojść, gdyby tego stróża nie było – wtedy silniejszy mógłby wykorzystywać swą przewagę, by krzywdzić innych.

Jeśli mówimy o postrzeganiu wartości w otoczeniu innych jednostek, w kontekście społecznym, należy te wartości potraktować w odniesieniu do polityki. Polityka bowiem kreuje prawo, które jak wcześniej zauważyłem jest jedynie stróżem wartości. Od prawa do lewa politycy wykrzykują swoje opinie odnośnie wartości, ponoszą oni pełną odpowiedzialność, jak dane wartości będą wykreowane w kontekście społecznym. Którzy z nich mają rację? Ile wolności jest dobre, a gdzie zaczyna się przesada? Moje widzenie tej wartości przedstawiłem powyżej, nawet skoncentrowałem je do jednego zdania. Uważam, że człowiekowi nie jest potrzebne 10 przykazań, wystarczy te jedno zdanie, które odpowiednio rozumiane zastępuje cały Dekalog i o wiele więcej. Religia nie jest potrzebna do prawidłowego postrzegania świata, uważam, że ta cząstka, w której myślimy o oddziaływaniu na świat, na innych ludzi, jest w człowieku od momentu narodzin. W procesie socjalizacji, jak każda inna cecha, może ona zostać wykolejona, wypaczona. Wypaczeniem tym, i tutaj wracamy do kontekstu politycznego, jest poświęcanie wartości jaką jest wolność na poczet innej wartości – bezpieczeństwa.

Obecnie media co wieczór straszą nas tym, jaki świat jest okrutny, taka jest zresztą ich rola. Media są bowiem czwartą władzą. Jeśli media są w rękach władzy, to potrafią w ogromnym wymiarze kształtować w odbiorcach postrzeganie społecznej rzeczywistości, ba, potrafią wykoleić widzenie całego świata – przykładem jest Korea Północna. Wracając do Polski, widząc te okropne rzeczy codziennie we wiadomościach, zaczynamy się obawiać. Na tym też zależy politykom, którzy poprzez media kreują zapotrzebowanie na ich obecność, na obecność władzy. Skoro tyle złego jest na świecie, to ktoś musi nas przed tym obronić, prawda? Otóż nie, to nie jest prawda. Człowiek od zarania dziejów bronił się sam i jakoś przetrwaliśmy do teraz. Dopiero wszelkiej maści socjaliści zaczęli wmawiać, że to władza ludu, która tak naprawdę jest wyselekcjonowaną grupą trzymającą władzę, jak i wolność w swych rękach, potrafi zapewnić nam owe bezpieczeństwo. Wolny człowiek musi posiadać prawo do samoobrony i na pewno nie w takim układzie prawnym, jaki funkcjonuje obecnie.

Jak zauważyłem wcześniej prawo jest stróżem m.in. wolności, jednakże jak każdy stróż, nie jest idealne. Tutaj pojawia się obrona wolności w wymiarze dodatkowym, który winien być wymiarem podstawowym – samoobrony. Jednostka musi posiadać narzędzie do obrony swoich wartości i dóbr, swej własności i osób, na których im zależy. Obecnie tego nie posiada. Nie można skutecznie się bronić przed ograniczeniem wolności przez osoby trzecie. Jest tylko oficjalny stróż, jako organ państwowy. Podstawowego stróża, jakim jest człowiek dla samego siebie – nie ma.

Wracając do poświęcania wolności na rzecz bezpieczeństwa. Demokratyczne narody oddają świadomie wolność władzy, by zwiększyć bezpieczeństwo. Zależnie od systemu poziom ograniczenia wolności bywa różny. Skrajnością jest dyktatura socjalistyczna, a z drugiej strony barykady anarchizm. Skrajności są złe, nic nie jest czarne lub białe. Jaki wskaźnik wybrać zatem? Pytanie posiada prostą, logiczną odpowiedź. Prawo jako strażnik tworzony na podstawie oczekiwań większości, chroniący przed czynami uważanymi przez wszystkich za złe. Nic więcej – przynajmniej ze strony władzy. Dodatkowym obowiązkiem musi stać się możliwość skutecznej obrony siebie i własnej wolności przed jednostką silniejszą. Potrzeba „wyrównywacza” ang. equalizer. Tym środkiem jest prawo do posiadania zarejestrowanejj broni, za pomocą której w uregulowany prawnie sposób możemy bronić siebie i innych przy okazji.

Reasumując myśli wytoczone w tym artykule. Wolność jest prawem każdego. Wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka. Prawo musi bronić wolności obywateli. Obywatel musi posiadać prawo obrony we własnym zakresie przy użyciu zorganizowanych prawnie narzędzi. Poświęcanie wolności na rzecz państwowo zapewnianego bezpieczeństwa jest błędem i prowadzi do ograniczenia pierwszej wartości, dając jedyne złudne zapewnienie drugiej. Podstawą jest dbanie o samego siebie w obronie wartości. Prawo musi to umożliwiać, jak i wspomagać własnymi organami dążenie do tej ochrony.

Zakończę swoją wypowiedź mądrym i jakże prostym w swej strukturze cytatem:
„Wol­ność to pra­wo czy­nienia wszys­tkiego, co nie jest zabronione.” 

Monteskiusz

Reklamy

One Comment on “Wolność – droga do anarchii czy prawo każdego człowieka?”

  1. rafaltrabski pisze:

    Bardzo dobry tekst, rzekłbym nawet, że z libertariańskim przesłaniem 😉 Warto zauważyć, że politycy nie powinni prawa kreować, że błędne jest podejście anglosaskie do prawa, gdzie na drodze precedensów rezygnuje się z tradycyjnych praw naturalnych na korzyść udziwnionych, często szalonych praw stanowionych, gdzie Sąd Najwyższy może podważyć każdy zapis konstytucji swym wyrokiem – jest to w istocie wymuszone państwową siłą bezprawie. Podobnie, jak bezprawiem de facto jest każde złe, niemoralne prawo ustanowione przez prawodawcę – na przykład prawo zezwalające na zabijanie ludzi za ich wyznanie religijne czy kolor skóry, nie jest prawe, lecz bezprawiem, narusza zasady wolności i łamie prawo naturalne. Podobnie „prawo” zezwalające na wywłaszczenie przez państwo prywatnych właścicieli nie jest prawem, ale bezprawiem naruszającym naturalne zasady współżycia społecznego, naruszające ideę prywatnej własności. Przykłady można by mnożyć. Widzę, że piszesz w słusznym duchu umiłowania wolności, i cieszę się, ja robię to samo, choć myślę, że mnie wręcz nazwałbyś anarchistą 😉 Pozdro od anarchokapitalisty 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s